March 9, 2010

Kodeks Moralny

Filed under: Złote myśli — godlark @ 16:47

Stworzyłem wcześniej już swój kodeks moralny, lecz minęły już dwa lata (czytaj Kodeks Moralny). Wiele się w moim życiu zmieniło, dużo się dowiedziałem, doszły nowe doświadczenia, co doprowadziło do tego, że tamtem Kodeks Moralny nie był wystarczający, mało wysiłku wymagał ode mnie. Oto mój nowy kodeks:

  1. Nie kłamać. Można unikać odpowiedzi, odpowiadać niejednoznacznie, odpowiadać: "Książkę piszesz?", "Co Cię to obchodzi?", "Moja sprawa".
  2. Nie robić rzeczy niezgodnych z moim światopoglądem, czyli nie modlić, żegnać się itd.
  3. (za)Bić tylko w samoobronie lub w obronie słabszych.
  4. Nie robić rzeczy naruszających mój honor.
  5. Nie dowartościowywać się czyimiś klęskami.
  6. Nie tolerować osób, którzy postępują nieuczciwe wobec innych.
  7. Nie naruszać nietykalności, godności i honoru innego człowieka.
  8. Nie kłócić się dla samej satysfakcji z wygranej kłótni.
  9. Nie zdradzać czyiś tajemnic.
  10. Nie obmawiać innych osób.
  11. Nie chwalić się kontaktami ze znanymi/popularnymi/trudno dostępnymi osobami.
  12. Postępować fair-play wobec innych.
  13. Nie dać się wyprowadzić z równowagi. „Klasę człowieka można mierzyć tym, co wyprowadza go z równowagi.”
  14. Przyznawać się do błędów, dodaje to szlachetności.
  15. Uczciwość wg mojego kodeksu to przestrzeganie zasad: 1, 3, 9, 10, 12.
March 6, 2010

„Sekta”

Filed under: Recenzje i Opisy — godlark @ 13:05

Kryminał dla młodzieży napisany przez Robert Muchamore można by nazwać małym podręcznikiem na temat metod zdobywania nowych członków sekt oraz prania mózgów. Bohaterowie to członkowie tajnej komórki brytyjskie wywiadu „CHERUB” zatrudniającej młodzież do wykonywania zadań szpiegowskich i tajnych misji. Głównym bohaterem jest 14-letni James Adams. Wyrusza wraz dwoma innymi agentami do Australi, aby dostać się do sekty zwanej „Wybrańcami” i odkryć jej powiązania z terrorystyczno-ekologiczną organizacją „Help Earth!”. Musi oprzeć się próbom manipulacji nim oraz zwalczyć dodatkowe trudności, które napotka podczas pobytu w odizolowanej arce „Wybrańców”, ale nikt nie mówił, że misja będzie łatwa.

Książka jak już wspomniałem mogłaby być podręcznikiem na temach technik manipulacji oraz sekt. Do sekt mogą wstąpywać ludzie, jak najbardziej normalni, tylko mogą być wtedy wyłapani, gdy są akurat w gorszej sytuacji, członkowie sekty na początku udają miłych wobec nich, aby zapewnić im wsparcie. Najlepszym sposobem na odebranie samodzielności jest też ciężka praca, czyli wczesna pobudka, śniadanie, ćwiczenia, szkoła, obiad, praca, modlitwa, kolacja, i człowiek po takim dniu zaraz udaje się spać, nie ma czasu i siły myśleć, zastanowić się nad tym, co robi. Reszty technik nie będę wypisywał, bo nie ma sensu powtarzać tego, co w książce jest uwidocznione.
2, 3, 4, 5, 6 i 7 rozdział książki to częśc dobrze opisująca technik szpiegowskie, czyli jak zabawić się w detektywa, czyli jak śledzieć, podsłuchiwać, poglądać, zacierać ślady, organizować akcję.

Bardzo interesująca część książki, jeśli chodzi o temat cenzury i inwigilacji, który ostatnio jest dość powszechny na całym świecie (RSiUN itd.) to początek rozdziału drugiego na temat systemu „Echelon”.

Powieść trzyma w napięciu i przyjemnie się ją czyta, zwłaszcza, że nastolatkowie w książce są podobni do nas m.in relacja damsko-męskie. Książka jak już wspomniałem dostarczy nam trochę informacji dotyczących sekt i szpiegowania. Jedynie nie podoba mi sposób inwigilacji obywatelów, ale cóż, to jest tylko książka. W prawdziwym życiu mam nadzieję, że nikt nie zamontuje mi kamery w pokoju. Mimo tego bardzo polecam, czas poświęcony na jej przeczytanie, nie będzie czasem zmarnowanym.

March 4, 2010

„Nadejście smoków”

Filed under: Recenzje i Opisy — godlark @ 16:28

Książka napisana przez A. J. Lake, który m.in. napisał... Rozpoczyna ona ?sagę? „Mroczna Epoka”. Książka za mojego ulubionego gatunku, czyli fantastyki, szkoda tylko, że brakuje magicznych istot, potworów, tylko sami ludzie. Autor musi dobrze rozegrać resztę tej sagi, żeby świat średniowiecznych ludzi, gdzie występuje magia nie znudził mi się.

Główni bohaterowie książki to Edmund - syn króla Sussex i Elspeth - córka kapitana statku. Ich wspólna przygoda rozpoczyna się po uratowaniu się z katastrofy statku, na którym przebywali. Na początku mieli odmienne plany, ale pewne okoliczności sprawiły, że muszą trzymać się razem, zaprzyjaźnić się ze sobą i uratować świat przed grożącym mu niebezpieczeństwem m.in przed szalonym magiem.

Na początku książki wg mnie bohaterem wszystko wychodzi zbyt łatwo, nie mają z niczym trudności. Jedynie pod koniec książki coś zaczyna się dziać, ale i tak to jest za mało. Szkoda też, że Edmund i Elspeth poznawają dosłownie kilku ludzi na swej drodze, całkiem innaczej niż np. w sadze „Wiedźmin”, trylogii „Władca Pierścienia”. Być może wynika to z tego, że autor zaplanował sobie krótką książkę. Pomimo tego, że krótka książka to zainteresowała mnie ta saga, bo zostało kilka nierozwiązanych tajemnic.

Książkę można przeczytać, jest to przeciętna książka fantastyczna. Pieniędzy raczej nie polecałbym wydawać, ale z biblioteki można książkę pożyczyć. Lecz pewien oceny będę dopiero wtedy, gdy przeczytam całą sagę.

February 17, 2010

Wolność finansowa

Filed under: Złote myśli — godlark @ 0:11

„I jest jeszcze jeden typ ludzi. Ludzie, dla których wolność finansowa, to brak konieczności podejmowania pracy. Stan, w którym zgromadzone aktywa generują zysk zaspokajający wszelkie finansowe potrzeby. Stan, w którym pracujesz nie dlatego, że musisz, tylko dlatego, że chcesz. Stan, w którym możesz oddać się swojej pasji, robić to co chcesz, bez martwienia się o rachunki do zapłacenia. Poczucie bezpieczeństwa. Brak obaw związanych z utratą pracy czy możliwości zarabiania oraz innymi nieprzewidzianymi zdarzeniami.”

Źródło: www.kierunek-sukces.pl/2010/01/wolnosc-finansowa.html

February 16, 2010

Kontrolowanie czasu pracy pracowników – czytniki linii papilarnych

Filed under: Moje pomysły — godlark @ 23:27

Kontrolowanie czasu pracowników z wykorzystaniem czytników linii papilarnych można zrobić, nie naruszając ograniczeń, o których wspomniał Olgierd Rudak tutaj. Można przecież zapisać skany odcisków palców pracowników w bazie danych, ale nie łącząc tych odcisków z konkretnym pracownikiem, byłaby to baza z czterema kolumnami: ID, hash_odcisku, liczba_przepracowanych_godzin, liczba_wymaganych_godzin.

Osoba wchodząc do musiałaby odcisnąć swój odcisk. Jeśli tego odcisku nie byłoby w bazie danych, to osoba nie zostałaby wpuszczona do środka, jeśli mogliby wchodzić tam tylko pracownicy, albo zostałaby wpuszczona, ale nic związane z tym odciskiem nie byłoby rejestrowane. Jeśli odcisk znalazłby się w bazie danych, to zostałoby zarejstrowane, że ktoś z danym odciskiem palca wszedł, czyli zaczął pracę, a przy wychodzeniu, że skończył pracę.

Kolejny punkt zależy od czasu, po jakim w firmie pracownicy byliby rozliczaniu ze swoich przepracowanych godzin. Np. jeśli pracownicy byli rozliczaniu po tygodniu, to w ósmym dniu, gdy pracownik przyszedłby do pracy i okazałoby się, że jego odcisk „miałby” za małą liczbę przepracowanych godzin, to pracownik byłby wzywany do szefostwa i z tego rozliaczany, po takim rozliczeniu, dane na temat poprzedniego okresu byłyby usuwane. Oczywiście całość trzebabyłoby dopracować, np. w przypadku urlopu, śmierci pracownika itd.

To jest przykład tego, że da się rozwiązać problem, nie ingerując zbytnio w prywatność pracowników.

February 14, 2010

Modyfikacja układu klawiatury

Filed under: Informatyka & Komputery, Linux — godlark @ 13:20

Równocześnie na blogu i w BiblioNETce opublikowałem recenzję książki „Delta Pokorylis”. Niestety jeden z moderatorów portalu dał mi recenzję do zwrotu i odesłał do regulaminu recenzji, wspomniał, że należy używać cudzysłowów „”, a nie "". Do tej pory nie zwracałem na to uwagi, gdy pisałem na komputerze (co innego w piśmie odręcznym), lecz jak mus to mus. OpenOffice Writer automatycznie przerabia mi cudzysłowy, więc na bawiąc się w zbędne ceregiele, skopiowałem stamtąd cudzysłów i wkleiłem go tam, gdzie trzeba.

Procesy myślowe w moim mózgu zadziałały z tygodniowym opóźnieniem, bo dopiero wczoraj głęboko to przemyślałem i stwierdziłem, że przydałoby się kilka dodatkowych znaków. Do cudzysłowów „” doszły jeszcze takie znaki: '«', '»', 'ß' (niemieckie ess-zet), '¢' (cent), '€', '§', '©', '∞' (oznaczenie nieskończoności). '≠', 'ø', '–' (myślnik), 'æ', 'Æ', 'π' (pi), '‘', '‚', '’', '…', (wielokropek). Tych znaków w żaden sposób na klawiaturze nie mogłem uzyskać, jedynym rozwiązaniem była modyfikacja układu klawiatury, czyli grzebanie w plikach konfiguracyjnych X-ów.

Szukając informacji o tym, jak się modyfikuje układ klawiatury, trafiłem na wpis „Uwaga joggerowi linuksiarze” na blogu „mrUwka okiem” oraz na wpis „Przypisywanie własnych znaków specjalnych (Unicode) do skrótów klawiaturowych” na stronie http://nerdblog.pl. Niestety nie spodobała mi się modyfikacja mrUwka, ale korzystając z jego patcha, wiki i komentarzy użytkowników na obu tych blogach udało mi się stworzyć układ, który będzie mi odpowiadał.

Opis modyfikacji układu:

ZNAK NOWA POZYCJA STARA POZYCJA ZASTĄPIONE POWODY
leftsinglequotemark ‘ AltGr-Shift-Tilde brak notsign ¬ notsign jest dostępny pod AltGr-Tilde
cent ¢ AltGr-Shift-4 brak dollar $ dollar jest dostępny pod Shift-4
EuroSign € AltGr-5 brak onehalf ½ onehalf przeniesiono na AltGr-7
onehalf ½ AltGr-7 AltGr-5 braceleft { braceleft jest dostępny pod Shift-AD11
U00A7 § AltGr-8 brak bracketleft [ bracketleft jest dostępny pod AD11
guillemotleft « AltGr-9 brak bracketright ] bracketright jest dostępny pod AD12
guillemotright » AltGr-0 brak braceright } braceright jest dostępny pod Shift-AD12
endash – AltGr-Minus brak backlash \ backlash jest dostępny pod swoim klawiszem
emdash — AltGr-Equal brak dead_cedilla ņŗ dead_cedilla przeniesiona pod AltGr-J
notequal ≠ Shift-AltGr-Equal brak dead_ogonek ąǫę dead_ogonek jest dostępny pod swoim klawiszem
doublelowquotemark „ AltGr-Q brak at @ at jest dostępny pod Shift-2
singlelowquotemark ‚ Shift-AltGr-Q brak Greek_OMEGA Ω Zamiast Greek_OMEGA Greek_omega zostało dodane pod Shift-AltGr-D
rightdoublequotemark ” AltGr-W brak lstroke ł lstroke jest dostępny pod AltGr-L
rightsinglequotemark ’ Shift-AltGr-W Lstroke Ł Lstroke jest dostępny pod Shift-AltGr-L
ssharp ß AltGr-P brak thorn þ thorn jest mało przydatny w j. polskim
Greek_pi π Shift-AltGr-P brak THORN Þ THORN jest mało przydatny w j. polskim
Greek_omega ω Shift-AltGr-D Shift-AltGr-Q ETH Ð ETH jest do uzyskanie CapsLock, a później AltGr-D
dead_cedilla ņ AltGr-J AltGr-Equal j j jest dostępny pod J
dead_ogonek ąǫę Shift-AltGr-J Shift-AltGr-J J J jest dostępny pod Shift-J
oslash ø Shift-AltGr-K brak ampersand & ampersand jest dostępny pod Shift-7
ae œ AltGr-V brak leftdoublequotemark “ leftdoublequotemark jest nieużywane w j. polskim
copyright © Shift-AltGr-V brak leftsinglequotemark ‘ leftsinglequotemark został przeniesiony pod AltGr-Shift-Tilde
oe œ AltGr-B brak rightdoublequotemark ” rightdoublequotemark został przeniesiony pod AltGr-W
infinity ∞ Shift-AltGr-B brak rightsinglequotemark ’ rightsinglequotemark został przeniesiony pod Shift-AltGr-W
ellipsis … AltGr-, brak nic
nobreakspace mama i tata AltGr-space brak nic

Aby zmodyfikować układ klawiatury, ściągamy patch, a następnie wydajemy w katalogu, gdzie jest patch, jako root polecenie: patch /usr/share/X11/xkb/symbols/pl polski.patch, a później: setxkbmap.
Jeszcze myślę nad dodaniem greckich alfa i beta oraz kilku innych. Musiałbym usunąć kilka innych znaków i mam już kandydatów. Później zajmę się porządkowaniem układu.

February 12, 2010

„Pokój na Ziemi” – S Lem

Filed under: Recenzje i Opisy — godlark @ 23:08

„Pokój na Ziemi” to książka science-fiction napisana przez Stanisława Lema. Jest to kontynuacja przygód Ijona Tichego znanego z cyklu Dzienniki Gwiazdowe. Na Ziemi prowadzony jest wyścig zbrojeń, lecz wymaga on bardzo dużych nakładów, które rosły wraz z inteligencją broni. Nawet największe mocarstwa zrezygnowały z dalszego rozwoju broni, doszło do porozumienia genewskiego, wedle którego broń miała być produkuwana przez maszyny planetarne znajdujące Księżycu - całość miała być nadzorowana tylko przez agencję zwaną LEM. Zaczęto podejrzewać, że z projektem coś poszło nie tak. Ijon Tichy został sprytnie wciągnięty do akcji mającej sprawdzić stan zbrojeń na Księżycu. Wyniki akcji i przypadki, które przytrafiły się tam Tichemu są zaskakujące i cenne dla całej ludzkości.

Na genezę powstania książki należy patrzeć poprzez to, co autor przeżył. Lem przeżył zarówno II Wojnę Światową jak i Zimną Wojnę i przez pryzmat tego należy patrzeć na zawartość książki. „Pokój na Ziemi” zmusza do przemyśleń nad wyścigiem zbrojeń i słusznie przewiduje, że w wojnach coraz mniejszą rolę zaczną odgrywać ludzie, a najmniejsza wojna cofnie ludzi do XIX wieku. Uważam, że słusznie Lem przewidział, że technika zacznie zastępować człowieka w każdej dziedzinie począwszy od tłumaczy, lekarzy po ludzi pracujących w fabrykach. Jak napisano na okładce książki (Wydawnictwo Literackie, 1987) „powieść [jest] gorzką i pełną ironi refleksją nad możliwymi do przewidzenia skutkami cywilizacyjnych trendów oraz ludzką naturą”. Na cytat z okładki książki też należy patrzeć przez pryzmat czasu; w tym czasie w Polsce był PRL i sprzeciwiano się Zachodowi, wynalazkom z Zachodu itd.

Wracając do książki, niesamowice wciąga. Lem doskonale rozbodowuje intrygę, niczego nie można być pewnym (czytelnik ma taką samą widzę jak Tichy), czytelnik musi nieraz sam pomyśleć. Pomimo tego, co tutaj napisałem, tytuł książki pasuje do fabuły.

Książka jest pokazem tego, na co Lema stać, mamy tu trochę śmiechu, trochę ironii, trochę przewidywań dotyczących techniki, ale przede wszystkim trzymającą w napięciu powieść. Naprawdę polecam nie tylko na deszczowe dni.

PS Człowiek znajdzie wszędzie znajdzie to czego szuka, np. ja znalazłem w książce zachęcanie do diety informacyjnej.

February 6, 2010

„Paranormal Activity” – dobry horror bez przekazu

Filed under: Recenzje i Opisy — godlark @ 20:46

Nie ma to jak horror oglądany o późnych godzinach w nocy. Wczorajszej nocy oglądałem „Paranormal Activity” - film Orena Peliego. Film zrealizowany małym nakładem środków, lecz nie umniejsza to wcale jego wartości. Katie i Micah - typowa amerykańska para - są już ze sobą od dłuższego czasu i postanowili ze sobą zamieszkać. Problem w tym, że w ich domu zaczynają dziać się dziwne i niewyjaśnione rzeczy. Micah kierowany ciekawością (jak małe dziecko) kupuje kamerę w celu udokumentowania tych paranormalnych zjawisk. Kamera i reszta innych przedsięwzięć Micaha pogarsza problem.

Główną role w filmie grają: Katie Featherston jak Katie i Micah Sloat jako Micah. Film jest pozorowany na dokumentację zrobioną kamerą Micaha. I to właśnie jest zaletą filmu, bo gdy odrzucimy na bok sceptycyzm i uwierzymy, że to są prawdziwe ujęcia, będziemy bali się oddalić się nocy od łóżka. Kamera nie rejestruje wszystkiego co jest celowe wedle tego, że człowiek boi się najbardziej tego, czego nie widać.

Wolę oglądać horrory takiego rodzaju niż horrory z fruwającymi flakami i litrami ketchupu. Atmosferę w filmie podgrzewa zachowanie Katie np. jak przez dwie godziny w nocy stoi przy łóżku oraz cwaniakowanie Micaha, który dostrzegł zagrożenie zbyt późno. Podskakiwanie Micaha ma denerwować widza, ale chyba zamiarem twórców nie było to, żeby jego teksty w stylu „O kurwa” psuły atmosferę.

Podsumowując film jest dobry, chociaż fabuła jest zbyt prosta i film nie zawiera jakiegoś specjalnego przekazu. Film ma po prostu zaspokoić odpowiednią dawką strachu. Dla tych, którzy chcieli by czegoś więcej reżyser wszystkiego w filmie nie wyjaśnił, pozostawił do interpretacji widzowi, co jest niewątpliwą zaletą przy prostej fabule. Oczywiście film polecam na najbliższy wieczór.

February 4, 2010

“Delta Pokorylis” – walka dobra ze złem

Filed under: Recenzje i Opisy — godlark @ 19:51

„Delta Pokorylis” Edyty Pasek-Paszkowskiej to pierwsza przeczytana przeze mnie książek w ramach planu przeczytania minimum 52 książek w tygodniu. Książka została przez mało znaną lub nieznaną autorką wedle twierdzenia, co nie ma w Internecie (lub Google) to nie istnieje. Otóż o tej autorce znalazłem jedynie informację, że napisała książkę „Droga krzyżowa dla dzieci”. Książka ta również jest mało znana, nie znalazłem jej recenzji na biblionetka.pl. „Delta Pokorylis” wg tekstu na okładce należy do gatunku literatury fantastyczno-naukowej.

Głównym bohaterem książki jest Pokorylianin astronom (mieszkaniec Delty Pokorylis) o imieniu Paxon, którego poznajemy w niecodziennej dla niego sytuacji. Pokorylianie są znani ze swej mądrości, skromności oraz byli specjalistami w każdej dziedzinie, dlatego gdy następuje seria dziwnych i niewyjaśnionych zdarzeń, próbują oni za wszelką cenę ustalić ich przyczyny oraz zapobiec tym zdarzeniom w przyszłości, lecz nie jest to łatwe, problemy przerosnęły Pokorylian.

Akcja w książce zaczyna się „trzęsieniem ziemii”, a dalej napięcie i ciekawość dotycząca kolejnych stron książki rośnie - jednym słowem fabuła jest wciągająca.

Jak już zasugerowałem, mam wątpliwości dotyczące przynależności tej książki do literatury fantastyczno-naukowej. Książka ta po części zahacza o ten gatunek, owszem mamy tu pojazdy kosmiczne, podróże kosmiczne i inne wynalazki, lecz autorka głównie skupiła się na walce światła z ciemnością i to w dość fantastyczny sposób, w żaden sposób prowadzenia tej walki nie przypomina czegoś naukowego, przypomina mi jedynie Biblię, której akcję przeniesiono z Ziemii do Galaktyki. Ciężko tu znaleźć tak jak w przypadku Lema jakiś dokładniejszy opis wynalazków, istoty tej „anomalii grawitacyjno-przestrzennej”.

Dużo jest tu nawiązań do Biblii, lecz nie wymienię tu jednego, żeby nie zepsuć przyjemności czytania z książki. W książce zarówno mamy Jezusa i dwunastu apostołów (i Marię Magdalenę), chociaż dopatrywałbym się tu również połączenia Jana Chrzciciela z jednym apostołem. Jest tu też to, czego ateiści nie cierpią, czyli dogmat, że ludziom nie dane jest poznać natury Boga, dobra, zła, Szatana. No i bym zapomniał… mamy tu życie pośmiertne i liczne wniebowstąpienia. Gdyby się tak nie skupiać na chrześcijaństwie, można znaleźć tu kilka fajnych rzeczy. Dowiadujemy się i słusznie, że w ciężkich chwilach poznajemy człowieka, takim jakim naprawdę jest (szkoda, że te trudne chwile to brak modlitwy). „Delta Pokorylis” mówi również o pokonywaniu własnych słabości.

W czytaniu książki czytaniu nie przeszkadza język bohaterów, lecz proszę zwrócić na właśnie ich dialogi. Powiem, że autorce dobrze udało się opisać bohaterów za pomocą ich sposobu porozumiewania się. Dzięki temu można się dowiedzieć jak mówić, żeby wyglądać na tajemniczego - taka mała dygresja.

Dla chrześcijan „Delta Pokorylis” będzie z pewnością czymś więcej niż tylko ciekawą i wciągającą książka. Polecam ją każdemu, odbiega ona zdecydowanie od głównego nurtu fantastyki-naukowej i uważam, że warto poświęcić przeczytaniu około 230 stron A5 podzielonych tylko na trzy zatytułowane części.

February 1, 2010

52 książki

Filed under: Akcje — godlark @ 18:29

Zawsze lubiłem czytać książki i czytałem ich bardzo dużo nawet wtedy, gdy już miałem komputer, lecz z powodu braku czasu ostatnio nie miałem czasu na czytanie książek czy na inne bardziej pożyteczne zajęcia. Dzięki kilku blogom o tematyce samorozwojowej udało mi się wyrzucić z moich zajęć niepotrzebne rzeczy, ale o tym napisze kiedy indziej.

Wracając do "52 książek", dzisiaj trafiłem na wpis Pawła Lipca, który napisał o akcji 52 książki. Pomysłodawcą tej akcji był Julien Smith, któremu w 2009 roku udało się przeczytać jedną książkę tygodniowo. Zainspirowało to Przemka Komorowskiego do przeniesienia tego pomysłu na polski grunt.

Cała inicjatywa polega na tym, aby przeczytać conajmniej jedną książkę tygodniowo, czyli wychodzi 52 książki. Pomysł nie jest trudny do realizacji, zwłaszcza, że na samych tegorocznych wakacjach przeczytałem około 20 książek. W związku z tym, że o akcji przeczytałem przed zamknięciem biblioteki, już dzisiaj zacząłem go realizować. Postanowiłem sobie podnieść poprzeczkę i o każdej przeczytanej książce coś napisać.

Zachęcam do realizacji pomysłu, zalet jest dużo nie będę ich wymieniał (warto odwiedzić wpisy, do których podlinkowałem), a i czas napewno się znajdzie.