Tagi: „Wolna Kultura”, patenty na oprogramowanie, oprogramowania, Prawo, Prawo, patenty, prawo autorskie, własność intelektualna, wynalazek, innowacyjność,
Kategoria: PERPiS

Z patentami mocno powiązana jest tematyka prawa autorskiego, co wspólnie określa się mianem własności intelektualnej. O prawie autorskim przeczytałem ostatnio fajną książkę „Wolna Kultura”. Dzięki niej m.in. dowiedziałem się dużo o historii prawa autorskiego na świecie, autor również rozwiał niektóre moje wątpliwości dotyczącego tego prawa. Książkę bardzo polecam. Wracając do patentów, to ich są one bardziej kontrowersyjne niż prawa autorskie, szczególnie patenty na oprogramowanie. Nie zamierzam się tutaj o patentach rozpisywać, zajmę się tylko niektórymi kwestiami.
Nie patentom na oprogramowanie
Patenty są po to, aby chronić wynalazców przed komercyjnym wykorzystaniem przez innych ich wynalazków, zabierając im przy tym zarobek, na który słusznie zapracowali. Dla przykładu, jeśli ktoś wymyśli rower, a jego bogatszy sąsiad podpatrzy proces produkcji, a później sam założy firmę produkującą rowery, to nie byłoby to uczciwe. Ja przynajmniej nie potrzebuję prawa, aby odczuć, że to jest niespecjalnie sprawiedliwe.
Z patentami na oprogramowanie jest inaczej, taka sytuacja nie występuję. Po pierwsze kod źródłowy programów jest chroniony przez prawo autorskie, a po drugie w oprogramowaniu nie ma nic innowacyjnego. No bo co może być takie innowacyjne? Algorytmy? Nie, bo zabrania się patentowania rozwiązań matematycznych i słusznie. Pomysły takie jak Koszyk zakupów czy Przesyłanie transmisji wideo w czasie rzeczywistym? Gdyby można było patentować takie pomysły w przypadku zwykłych patentów, to opatentowałbym bym pomysł z wpisu „Przyszłość pisania odręcznego”. No bo jak można opis przesyłanie transmisji wideo w czasie rzeczywistym? Aplikacja uruchomiona na komputerze u użytkownika pobiera w drobnych pakietach dane wideo od serwera i równocześnie odtwarza odebrana już dane wideo. I to ma być dokumentacja techniczna. Oczywiście można by z tego zrobić dokumentację techniczną, ale okazałoby się to zbyt ogólne, aby cokolwiek chronić.
Patenty a innowacyjność
Z jednej strony patenty zwiększają innowacyjność, bo zachęcają do szukania nowych rozwiązań i tworzenia nowych wynalazków. Jednak niektórzy twierdzą w tym i ja, że patenty powinny mieć trochę inny charakter, bo na razie równocześnie zmniejszają innowacyjność, dając producentowi monopol na sprzedaż wynalazku, dzięki czemu może on windować ceny, jak mu się podoba.
Moje rozwiązanie polegałoby na tym, że z patentu mógłby korzystać każdy w swoim produkcie, lecz musiałby płacić pewną opłatę od każdego produktu wykorzystującego patent. Ta opłata byłaby równa jakiejś części kosztów (% kosztów byłby ustalony w ustawie) wykorzystania tego rozwiązania w produkcie producenta posiadającego prawa do tego produktu. W przypadku gdyby wiele producentów posiadałoby prawa do tego patentu, brana byłaby pod uwagę najniższa opłata. Sumą zebranych opłat producenci dzieliby się według warunków w podpisanych w umowach przy okazji sprzedawania praw do patentu.
Zyskuje i wynalazca i społeczeństwo, bo cena nie może być za wysoka, bo konkurencja to uniemożliwi i to również zmotywuje konkurencję do tego, aby zmniejszyć koszty produkcji tak, by po nawet po doliczeniu opłat ich produkty okazały się tańsze od rozwiązania oryginalnego.
Jak już wspominałem, nie jest i nie miał być to esej o patentach. Zamierzałem tylko przedstawić moje odczucia związane z patentami. Poruszyłem problem patentów na oprogramowanie, którym mówię zdecydowane „nie”, nie są one potrzebne i nie są one zgodne z warunkami jakie są stawiane wynalazkom. Zaproponowałem również rozwiązanie problemu ograniczania innowacyjności przez patenty. Patenty ogólnie nie są złe, ale we wszystkim należy zachować umiar.
Jeśli spodobał ci się wpis, zasubkrybuje kanał RSS
Podobne wpisy