Tagi: Edyta Pasek-Paszkows, Biblia, recenzja,
Kategoria: Kultura

„Delta Pokorylis” Edyty Pasek-Paszkowskiej to pierwsza przeczytana przeze mnie książek w ramach planu przeczytania minimum 52 książek w tygodniu. Książka została przez mało znaną lub nieznaną autorką wedle twierdzenia, co nie ma w Internecie (lub Google) to nie istnieje. Otóż o tej autorce znalazłem jedynie informację, że napisała książkę „Droga krzyżowa dla dzieci”. Książka ta również jest mało znana, nie znalazłem jej recenzji na biblionetka.pl. „Delta Pokorylis” wg tekstu na okładce należy do gatunku literatury fantastyczno-naukowej.
Głównym bohaterem książki jest Pokorylianin astronom (mieszkaniec Delty Pokorylis) o imieniu Paxon, którego poznajemy w niecodziennej dla niego sytuacji. Pokorylianie są znani ze swej mądrości, skromności oraz byli specjalistami w każdej dziedzinie, dlatego gdy następuje seria dziwnych i niewyjaśnionych zdarzeń, próbują oni za wszelką cenę ustalić ich przyczyny oraz zapobiec tym zdarzeniom w przyszłości, lecz nie jest to łatwe, problemy przerosnęły Pokorylian.
Akcja w książce zaczyna się „trzęsieniem ziemii”, a dalej napięcie i ciekawość dotycząca kolejnych stron książki rośnie - jednym słowem fabuła jest wciągająca.
Jak już zasugerowałem, mam wątpliwości dotyczące przynależności tej książki do literatury fantastyczno-naukowej. Książka ta po części zahacza o ten gatunek, owszem mamy tu pojazdy kosmiczne, podróże kosmiczne i inne wynalazki, lecz autorka głównie skupiła się na walce światła z ciemnością i to w dość fantastyczny sposób, w żaden sposób prowadzenia tej walki nie przypomina czegoś naukowego, przypomina mi jedynie Biblię, której akcję przeniesiono z Ziemii do Galaktyki. Ciężko tu znaleźć tak jak w przypadku Lema jakiś dokładniejszy opis wynalazków, istoty tej „anomalii grawitacyjno-przestrzennej”.
Dużo jest tu nawiązań do Biblii, lecz nie wymienię tu jednego, żeby nie zepsuć przyjemności czytania z książki. W książce zarówno mamy Jezusa i dwunastu apostołów (i Marię Magdalenę), chociaż dopatrywałbym się tu również połączenia Jana Chrzciciela z jednym apostołem. Jest tu też to, czego ateiści nie cierpią, czyli dogmat, że ludziom nie dane jest poznać natury Boga, dobra, zła, Szatana. No i bym zapomniał… mamy tu życie pośmiertne i liczne wniebowstąpienia. Gdyby się tak nie skupiać na chrześcijaństwie, można znaleźć tu kilka fajnych rzeczy. Dowiadujemy się i słusznie, że w ciężkich chwilach poznajemy człowieka, takim jakim naprawdę jest (szkoda, że te trudne chwile to brak modlitwy). „Delta Pokorylis” mówi również o pokonywaniu własnych słabości.
W czytaniu książki czytaniu nie przeszkadza język bohaterów, lecz proszę zwrócić na właśnie ich dialogi. Powiem, że autorce dobrze udało się opisać bohaterów za pomocą ich sposobu porozumiewania się. Dzięki temu można się dowiedzieć jak mówić, żeby wyglądać na tajemniczego - taka mała dygresja.
Dla chrześcijan „Delta Pokorylis” będzie z pewnością czymś więcej niż tylko ciekawą i wciągającą książka. Polecam ją każdemu, odbiega ona zdecydowanie od głównego nurtu fantastyki-naukowej i uważam, że warto poświęcić przeczytaniu około 230 stron A5 podzielonych tylko na trzy zatytułowane części.
Jeśli spodobał ci się wpis, zasubkrybuje kanał RSS
Podobne wpisy