Niewielu ludzi musi sobie odpowiadać na to pytanie. No bo kiedy zwykły człowiek wpada na jakąś ideę, który by go pochłonęła i która mogłaby zmienić świat? Wielu ludzi dzisiaj woli oglądać łatwe seriale i filmy, czytać łatwe książki, które nie zmuszają do myślenia. Jednak mimo wielu z was już ma gotową odpowiedź na to pytanie: "Tak należy się dzielić". Ale ja spróbuję rozważyć to z perspektywy człowieka, który właśnie wpadł na taki pomysł.
Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział, to chcę poinformować, że tym roku mamy wybory do Sejmu i Senatu. Bierze w nich udział 15 partii: PO, PiS, SLD, PSL, RPP, PJN, KNP, PD, PK, PPP, PR, SRP, UPR, UP, Zieloni. W tym, że liczą się 4 partie, a pozostałe mają szanse się dostać, jeśli wyborcy się wkurzą. Jednak co z tego, że mamy 15 partii, skoro one nie są żadną alternatywą, żadna z nich ma programu, w którym by obiecywano zmniejszenie interwencjonizmu państwowego, przeprowadzenie gruntownej (nie kosmetycznej) reformy emerytalnej, uproszczenie podatków, zmniejszenie liczby zaświadczeń i oświadczeń, liczby pozwoleń i zezwoleń, zwiększenie efektywności administracji państwowej przy zmniejszenie etatów w niej, zlikwidowania pozwoleń na broń, zalegalizowanie miękkich narkotyków, prywatyzacji NFZ .
Ostatnio toczy się zacięta walka o głosy naiwnych w wyborach do Sejmu i Senatu. Politycy obiecują różne cuda, ulgi, jednak to tylko kiełbasa wyborcza. Ani JOW wyborcze nie są tu rozwiązaniem, ani wybory proporcjonalne. Zauważmy, że w przypadku JWO mniejsze partie nie mają szans na zaistnienie, zaś w przypadku głosowań na listę dostają się kandydaci, którzy znaleźli się w popularniejszej partii, a niekoniecznie uzyskali większą liczbę głosów niż ich przeciwnicy z partii mniej popularnej. Rozwiązaniem byłby jeden okręg wyborczy na cały kraj.
Swój pierwszy miliard możesz zarobić na wiele różnych sposobów, lecz na pewno nie zarobisz go na ciągłym czytaniu blogów o zarabianiu, oszczędzaniu itd. Tak na prawdę to większość autorów tych blogów, chce żebyś czytał ich wpisy, był na ich listach subskrypcyjnych, żeby oni mogli zarabiać na reklamach bądź na płatnych usługach jakie Tobie zaoferują – czuj się ostrzeżony (nie ostrzyżony). Cen siebie i swój czas, bo pierwszego miliarda zarobisz tylko systematyczną i ciągłą pracą. Pokażę Ci jak wdrożyć się do tej pracy (oczywiście możesz mnie olać, bo nie mam miliarda – Twoja decyzja).
Teraz wszystko jest P2P – pobieranie plików, serwery proxy, trwają pracę nad DNS-P2P i teraz jeszcze wyszukiwarka P2P. Jednak nie dzieje się tak bez powodu, część ludzi ma dość scentralizowania m.in dlatego, że łatwo jest zdobyć dane o użytkownikach, jeśli są one na jednym centralnym serwerze oraz łatwo wstrzymać jakąś usługę wyłączając centralny serwer. Sieć YaCy została stworzona, aby być konkurencją dla Google, które posiada i przetrzymuje informacje o wszystkich użytkownikach (co wpisywali, kiedy wpisywali, jaką mają przeglądarkę itd.).
Google zna wszystkie frazy wpisałeś do wyszukiwarki i które linki kliknąłeś, wie gdzie mieszkasz, wie jaki masz adres IP, wie jakiej przeglądarki i jakie OS używasz, a jeśli masz GMaila, to również wujek G. wie, z kim utrzymujesz kontakt, a gdy zarejestrowałeś swoją witrynę w Google Analytics, to wie na jakie tematy lubisz się wypowiadać. To zdecydowanie za dużo informacji jak na jedną korporację; te informacje są również dostępne dla reklamodawców (spersonalizowanie reklamy) oraz rządów państw, które się dogadają z Google. Google nie musi tych rzeczy wiedzieć i jest na to sposób.
Jest wiele sposobów organizacji czasu, jednak jeśli masz trochę chaotyczne życie i często zapominasz nawet o najprostszych sprawach, to nie dla Ciebie będzie skomplikowany GTD, który wymaga poświęcenia i czasu w samo utrzymanie tego systemu. System organizacji czasu powinien być tak prosty, aby zminimalizować ryzyko zorganizowania tego dnia i tak system ci proponuję. Zdaję sobie sprawę, że mój system może być kalką innych sposobów organizacji czasu (ZTD jest częściowo podobny).
Gdy jeździ się na koniu, a tym bardziej dopiero uczy się jeździć na koniu, trzeba być przygotowanym na pewne sytuacje. Koń to zwierzę i z pewnych powodów (o których później wspomnę) może ponieść, tzn. zagalopować bez naszego pozwolenia i nie będzie chciał się zatrzymać. Dzięki temu wpisowi będziesz mógł nauczyć się się czegoś na moich błędach.
Znajomość dużej ilości nazw – podkreślam nazw, bo mężczyźni rozróżniają tyle samo kolorów, tylko nie mają potrzeby ich nazywać – nie musi być wyłącznie domeną dam. Przeciętny mężczyzna zna kilkanaście kolorów: czarny, czerwony, różowy, biały, szary, pomarańczowy, żółty, niebieski, zielony, granatowy, brązowy, fioletowy. Jednak tyle kolorów nie wystarczy do opisu świata – prowadzi to do uogólnień i śmiesznych sytuacji w kontaktach z paniami. Kobiety nie mają umiejętności wrodzonej nazywania jak na złość wszystkich odcieni kolorów – nabywają w życiu, gdyż częściej mają styczność z nazwami kolorów: lakiery do paznokci, już od dzieciństwa nie jest im obojętne w jakim kolorze jest ich ubranie itd – więc mężczyźni mogą się tych nazw kolorów również nauczyć (wystarczy tylko skorzystać z moich wskazówek).
Powinienem to wykrzyczeć to całemu ekstrawertycznemu światu. Jednak tego nie zrobię, bo byłoby to moje ostatnie zdanie, jakie wypowiedziałem w ciągu tego dnia – wolę zachować moją energię na co innego. W tym momencie czytelniku pewnie się zastanawiasz, co to jest ten introwertyzm.